Muzeum Narodowe w Krakowie opublikowało publiczny apel o pomoc w odnalezieniu obrazu Edwarda Okunia „Mazurek Chopina” z 1911 roku. Nie chodzi o przypadkowe dzieło. To praca, która ma odegrać ważną rolę w przygotowywanej ekspozycji poświęconej motywowi tańca w sztuce polskiej od połowy XIX wieku do czasów współczesnych. Sam apel pojawił się 8 kwietnia 2026 roku w kanałach muzeum.
Planowana wystawa zostać pokazana w dniach – 13 maja do 19 września 2027 roku. Z informacji podawanych przez muzeum i media wynika, że „Mazurek Chopina” jest dla kuratorów jednym z kluczowych ogniw tej opowieści. Bez tego obrazu narracja o tańcu, emocjach i tradycji w polskiej sztuce byłaby po prostu mniej pełna.
Dlaczego właśnie ten obraz jest tak ważny
W tym przypadku nie chodzi wyłącznie o nazwisko artysty. Muzeum podkreśla, że dzieło ma szczególne znaczenie dla koncepcji całej ekspozycji. „Mazurek Chopina” wpisuje się w temat wystawy bardzo precyzyjnie, bo łączy malarstwo z wyobrażeniem ruchu, muzyki i kulturowej pamięci. To właśnie dlatego muzeum nie szuka „jakiegokolwiek” obrazu Okunia, ale konkretnej pracy.
To ważne doprecyzowanie, bo w sieci łatwo pomylić ten apel z informacją o dziele skradzionym albo zaginionym w sensie policyjnym. Z dostępnych komunikatów wynika coś innego. Muzeum chce dotrzeć do obecnego właściciela lub osób, które mogą pomóc w wypożyczeniu obrazu na wystawę. To raczej próba odnalezienia śladu w prywatnym obiegu sztuki niż sensacyjne śledztwo.
Co wiadomo o „Mazurku Chopina”
Parametry dzieła są znane bardzo dokładnie. To olej na płótnie z 1911 roku, sygnowany i datowany u dołu po prawej stronie, o wymiarach 50 × 103 cm. Te szczegóły nie są drobiazgiem. Właśnie one mają pomóc w identyfikacji obrazu, jeśli ktoś zetknął się z nim poza muzealnym obiegiem.
Ostatni mocny, publicznie potwierdzony ślad prowadzi do Francji. W październiku 2019 roku obraz pojawił się na aukcji domu Oger-Blanchet w Paryżu. Według Gazette Drouot osiągnął cenę 91 448 euro i był to rekordowy wynik dla pracy Edwarda Okunia. To pokazuje dwie rzeczy. Po pierwsze, mamy do czynienia z dziełem wysokiej klasy. Po drugie, po sprzedaży trafiło ono najpewniej do prywatnych rąk, a to zawsze utrudnia późniejsze wypożyczenia na wystawy.
W materiałach dotyczących aukcji pojawia się też istotna informacja historyczna. Wersja z 1911 roku była powrotem Okunia do motywu, który artysta podjął już wcześniej, w 1906 roku. Przez lata obraz funkcjonował głównie dzięki archiwalnym fotografiom, a jego obecność na rynku sztuki po ponad wieku wzbudziła duże zainteresowanie.

Kim był Edward Okuń
Edward Okuń nie jest twórcą z marginesu historii sztuki. Culture.pl przypomina, że był malarzem, rysownikiem i ilustratorem, a zarazem reprezentantem symbolistycznego nurtu Młodej Polski. Uczył się między innymi w Krakowie, później także w Monachium i Paryżu. Wystawiał w Polsce i za granicą, a jego twórczość łączyła dekoracyjność, wyraźny nastrój i rozpoznawalny modernistyczny sznyt.
To ważny kontekst dla całej sprawy. Jeśli muzeum buduje wystawę o tańcu w polskiej sztuce, sięgnięcie po Okunia jest logiczne. Jego malarstwo nie było chłodne ani czysto dokumentacyjne. Operowało nastrojem, symboliką i ruchem formy. Właśnie dlatego „Mazurek Chopina” może tak dobrze domknąć opowieść o tańcu jako nośniku emocji i tożsamości. To jest już wniosek wynikający z charakteru jego twórczości i z tematu planowanej wystawy.
Muzeum liczy na pomoc z zewnątrz
Cała sytuacja dobrze pokazuje, jak dziś powstają wielkie wystawy. Nawet instytucja tej skali, co Muzeum Narodowe w Krakowie, nie zawsze ma pod ręką wszystkie potrzebne dzieła. Część z nich żyje własnym życiem na rynku sztuki, trafia do kolekcji prywatnych i znika z pola widzenia publiczności na długie lata. W tym przypadku muzeum postawiło na otwarty apel, licząc, że informacja dotrze do właściciela albo osób, które wiedzą, gdzie obraz się znajduje.
To także dobra wiadomość dla odbiorców sztuki. Jeśli „Mazurek Chopina” uda się wypożyczyć, widzowie zobaczą na wystawie pracę, która nie funkcjonuje na co dzień w muzealnej ekspozycji. A takich momentów w świecie sztuki nie ma wiele. Czasem jeden obraz potrafi zmienić rangę całej wystawy. W tym przypadku wszystko wskazuje na to, że właśnie tak może być.






