Kraków wchodzi w jedną z najciekawszych kampanii samorządowych ostatnich lat. Po referendum z 24 maja Aleksander Miszalski stracił stanowisko prezydenta miasta. Teraz mieszkańcy czekają na przedterminowe wybory.
Na papierze pytanie brzmi prosto: kto będzie nowym prezydentem Krakowa? W praktyce odpowiedź jest dużo trudniejsza. Najnowsze sondaże pokazują raczej chaos niż pewnego faworyta.
Kraków po referendum. Miastem tymczasowo kieruje Stanisław Kracik
Referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa było ważne. Frekwencja wyniosła 29,99 proc. Większość głosujących opowiedziała się za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego.
Rada Miasta Krakowa nie została jednak odwołana. W jej przypadku zabrakło wymaganego progu frekwencyjnego.
Do czasu wyboru nowego prezydenta miastem kieruje Stanisław Kracik. To były wojewoda małopolski, były burmistrz Niepołomic i dotychczasowy zastępca prezydenta Krakowa.
Przedterminowe wybory mają wyłonić osobę, która przejmie stery w mieście. Według zapowiedzi politycznych najbardziej prawdopodobny termin to wrzesień. Oficjalna data nie była jednak jeszcze przesądzona.
Najnowszy sondaż: Duda pierwszy, ale jest duże „ale”
Najgłośniejszy sondaż po referendum przygotowała pracownia SW Research dla „Wprost”. Respondentów zapytano, kto powinien zostać następcą Aleksandra Miszalskiego.
Najwięcej wskazań uzyskał Andrzej Duda. Byłego prezydenta Polski wskazało 11,4 proc. badanych.
Drugie miejsce zajął Grzegorz Braun z wynikiem 8,4 proc. Trzeci był Bogdan Klich, którego wskazało 4,8 proc. respondentów.
Dalej znaleźli się Marian Banaś z wynikiem 4,3 proc. oraz Łukasz Gibała z poparciem 4,2 proc.
Najważniejsza liczba jest jednak inna. Aż 52,4 proc. badanych nie miało zdania. To pokazuje, że wyborcy dopiero zaczynają interesować się tą kampanią.

Ten sondaż nie przesądza wyniku w Krakowie
Warto zachować ostrożność. Badanie SW Research było sondażem ogólnopolskim, a nie lokalnym sondażem krakowskim.
To duża różnica. Mieszkańcy Krakowa mogą patrzeć na kandydatów inaczej niż respondenci z całej Polski.
Dlatego wynik Andrzeja Dudy nie oznacza automatycznie, że byłby faworytem przy urnach. Zwłaszcza że wcześniej deklarował, że nie rozważa startu w tych wyborach.
Sondaż pokazuje raczej rozpoznawalność nazwisk. A w kampanii lokalnej sama rozpoznawalność często nie wystarcza.
Kraków potrafi głosować po swojemu. I nie raz pokazał, że kampania miejska rządzi się inną logiką niż polityka ogólnopolska.
Łukasz Gibała może być mocniejszy, niż pokazuje sondaż
Jednym z najciekawszych nazwisk pozostaje Łukasz Gibała. W sondażu ogólnopolskim miał 4,2 proc., ale to może być mylące.
Gibała jest postacią dobrze znaną w Krakowie. W 2024 roku wszedł do drugiej tury wyborów prezydenckich i przegrał z Aleksandrem Miszalskim.
To daje mu coś, czego nie mają wszyscy kandydaci: rozpoznawalność lokalną i gotowe zaplecze wyborcze.
Jeśli wystartuje, trudno będzie go traktować jako kandydata drugiego planu. Szczególnie w wyborach, w których wielu mieszkańców może szukać alternatywy dla partyjnych szyldów.
KO i PSL stawiają na Monikę Piątkowską
Koalicja Obywatelska i PSL ogłosiły wspólną kandydatkę. Będzie nią senator Monika Piątkowska.
To ruch, który ma pokazać stabilizację po politycznym trzęsieniu ziemi w Krakowie. Piątkowska mówi o spokoju, profesjonalnym zarządzaniu i słuchaniu mieszkańców.
Jej wyzwaniem będzie jednak coś więcej niż kampania. Będzie musiała odbudować zaufanie części wyborców po referendum.
To nie będzie łatwe. Zwłaszcza że odwołanie Miszalskiego uderzyło bezpośrednio w obóz KO.
Lewica wystawiła Darię Gosek-Popiołek
Swoją kandydatkę ma też Lewica. Została nią posłanka Daria Gosek-Popiołek.
Jej kampania ma opierać się na tematach mieszkaniowych, komunikacji miejskiej, kosztach życia i krytyce chaotycznej zabudowy. To sprawy, które w Krakowie naprawdę grzeją.
Lewica liczy, że Gosek-Popiołek zbierze głosy wyborców progresywnych. Może też powalczyć o mieszkańców zmęczonych klasycznym pojedynkiem KO kontra prawica.
Pytanie brzmi, czy wystarczy jej miejsca w zatłoczonym wyścigu. Kraków ma wielu kandydatów i jeszcze więcej politycznych ambicji.

Prawica też chce wejść do gry
Po prawej stronie sceny również robi się tłoczno. W sondażu wysoko znalazł się Grzegorz Braun. Swoich kandydatów zgłaszały też środowiska Konfederacji i PiS.
To może rozbić prawicowy elektorat. Z drugiej strony, dobra kampania jednego z kandydatów może dać mu miejsce w drugiej turze.
W Krakowie prawica zwykle ma trudniej niż w wielu innych dużych miastach, ale po referendum nastroje są mniej przewidywalne.
To właśnie dlatego te wybory mogą być nerwowe do samego końca.
Kto ma dziś największe szanse?
Na podstawie obecnych danych nie da się uczciwie wskazać pewnego zwycięzcy. Sondaże pokazują raczej start kampanii niż jej finał.
Andrzej Duda prowadzi w badaniu ogólnopolskim, ale jego start nie jest pewny. Grzegorz Braun ma wysoki wynik, lecz budzi silne emocje. Bogdan Klich pojawia się w czołówce, ale nie jest oczywistym kandydatem lokalnym.
Łukasz Gibała może być niedoszacowany w badaniu ogólnopolskim. Monika Piątkowska ma poparcie KO i PSL, ale musi zmierzyć się z cieniem referendum. Daria Gosek-Popiołek może powalczyć o wyborców progresywnych i miejskich aktywistów.
Najbardziej prawdopodobny scenariusz? Druga tura. Przy tak rozdrobnionej stawce trudno sobie wyobrazić szybkie rozstrzygnięcie.
Kraków wybierze nie tylko nazwisko
Te wybory będą czymś więcej niż wyborem nowego prezydenta. Będą też odpowiedzią na pytanie, czego Kraków chce po referendum.
Czy mieszkańcy postawią na kandydata partyjnego? Czy wybiorą lokalnego gracza? A może dadzą szansę komuś, kto zbuduje kampanię wokół konkretnych problemów miasta?
Najbliższe tygodnie pokażą, kto naprawdę potrafi rozmawiać z Krakowem. Bo sondaże są ważne, ale przy urnach liczy się coś jeszcze.
Zaufanie. A tego w tej kampanii nikt nie dostanie za darmo.






