10 października 2026 roku przypada 35. rocznica śmierci Andrzeja Zauchy. Wybitnego wokalisty, muzyka i aktora, którego kariera była nierozerwalnie związana z Krakowem. To tutaj rozwijał swój talent, współtworzył Dżamble i Anawę, występował w Teatrze STU i tutaj jego życie zostało tragicznie przerwane. Mimo upływu lat „Byłaś serca biciem”, „C’est la vie – Paryż z pocztówki” czy „Bądź moim natchnieniem” wciąż należą do najbardziej rozpoznawalnych polskich piosenek.
Andrzej Zaucha należał do artystów, których trudno przypisać do jednego gatunku. Jazz, blues, rhythm and blues, funk czy muzyka popularna – w każdym z tych światów potrafił odnaleźć się z charakterystyczną dla siebie swobodą.
W historii Zauchy szczególne miejsce zajmuje jednak Kraków. To właśnie tutejsze środowisko muzyczne odegrało ogromną rolę w jego artystycznej drodze.
Z krakowskich klubów na duże sceny
Zanim Andrzej Zaucha został jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich wokalistów, odnosił sukcesy sportowe. Trenował kajakarstwo i był związany z kadrą narodową. Ostatecznie jednak sport ustąpił miejsca muzyce.
Najpierw grał na perkusji, później coraz częściej stawał przy mikrofonie. Ważnym momentem było związanie się z krakowską formacją Dżamble.
Historia zespołu sięga środowiska Piwnicy pod Baranami, natomiast reaktywowana grupa, do której na początku 1969 roku dołączył Zaucha, działała pod patronatem krakowskiego Jazz Clubu Helikon. To właśnie z Dżamblami artysta zaczął budować swoją pozycję jako wokalista.
Grupa łączyła jazz z rockiem, bluesem i soulem. W 1969 roku zdobyła pierwsze miejsce w kategorii rhythm and blues podczas festiwalu Jazz nad Odrą, a w tym samym roku wystąpiła również na Jazz Jamboree.
Jednym z najważniejszych zapisów tego okresu pozostaje album „Wołanie o słońce nad światem”, nagrany w 1970 roku i wydany rok później. W repertuarze zespołu znalazło się także „Wymyśliłem Ciebie” – jeden z utworów mocno kojarzonych z początkiem kariery Zauchy.
Anawa i kolejne muzyczne doświadczenia
Następnym ważnym etapem była współpraca z Anawą. Zaucha dołączył do grupy po odejściu Marka Grechuty i występował z muzykami, którzy stanowili ważną część ówczesnej krakowskiej sceny.
Z Anawą nagrał album wydany w 1973 roku. Jego możliwości wokalne pozwalały mu wykonywać zarówno rozbudowane kompozycje, jak i znacznie bardziej przebojowe utwory.
Z czasem coraz wyraźniej budował własną pozycję i rozpoczął karierę solową. W 1983 roku ukazał się album „Wszystkie stworzenia duże i małe”, cztery lata później „Stare, nowe, najnowsze”, a w 1989 roku płyta zatytułowana po prostu „Andrzej Zaucha”.

„Byłaś serca biciem” i głos, którego nie sposób pomylić
W 1988 roku podczas Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu Zaucha wykonał „Byłaś serca biciem”. Utwór otrzymał wyróżnienie i z czasem stał się jednym z największych przebojów w jego dorobku.
Nie był to jednak jedyny utwór, który zapisał się w pamięci publiczności. Do dziś popularne są także „C’est la vie – Paryż z pocztówki”, „Bądź moim natchnieniem”, „Czarny Alibaba”, „Siódmy rok” czy „Rozmowa z Jędrkiem”, wykonywana wspólnie z Andrzejem Sikorowskim.
Siłą Zauchy był przede wszystkim jego głos – głęboki, charakterystyczny i niezwykle elastyczny. Potrafił przechodzić od jazzowych interpretacji do muzyki popularnej bez wrażenia, że którykolwiek z tych światów jest mu obcy.
Teatr STU. Krakowska scena stała się jego drugim domem
Kraków w biografii Zauchy to nie tylko muzyka. Artysta przez kilka lat był również związany z Teatrem STU.
Występował m.in. w śpiewogrze „Kur zapiał”, a jedną z jego najważniejszych kreacji aktorskich stała się tytułowa rola w musicalu „Pan Twardowski”. W postać Twardowskiego wcielił się ponad 130 razy.
Dla widzów nie był jedynie piosenkarzem pojawiającym się gościnnie na teatralnej scenie. Jego muzykalność, wyczucie rytmu i naturalna swoboda sprawiały, że dobrze odnajdywał się również jako aktor.
To właśnie z Teatrem STU związane były ostatnie godziny jego życia.
Tragiczny wieczór 10 października 1991 roku
10 października 1991 roku Andrzej Zaucha występował w Krakowie w „Panu Twardowskim”. Po zakończeniu przedstawienia opuścił teatr w towarzystwie aktorki Zuzanny Leśniak-Goulais.
Niedaleko teatru oboje zostali zastrzeleni przez Yves’a Goulais, francuskiego reżysera i męża aktorki. Andrzej Zaucha miał 42 lata.
Jego nagła śmierć wstrząsnęła Krakowem i całym polskim środowiskiem artystycznym. Kariera wokalisty została przerwana w chwili, gdy należał już do najważniejszych postaci rodzimej muzyki rozrywkowej.
Kraków nadal pamięta Andrzeja Zauchę
Po 35 latach Zaucha pozostaje jednym z artystów szczególnie mocno kojarzonych z historią muzycznego Krakowa. Jego biografia prowadzi przez krakowskie kluby jazzowe, Dżamble, Anawę i scenę Teatru STU.
To właśnie w tym mieście dojrzewał jako muzyk i tutaj przez lata spotykał się z publicznością. Kraków był miejscem jego sukcesów, artystycznych przyjaźni i kolejnych etapów kariery, ale stał się również miejscem tragedii, która zakończyła jego życie.
- rocznica śmierci Andrzeja Zauchy jest okazją nie tylko do przypomnienia dramatycznych wydarzeń z października 1991 roku. Przede wszystkim warto wrócić do jego nagrań.
Bo Zaucha pozostawił po sobie znacznie więcej niż kilka wielkich przebojów. Pozostawił styl, muzyczną wszechstronność i głos, którego nawet po kilkudziesięciu latach trudno pomylić z kimkolwiek innym.
Źródła: Culture.pl, Polskie Radio, Muzeum Jazzu.






