Dzieciństwo Olgi Aleksandry Ostrowskiej i narodziny Kory
Olga Aleksandra Ostrowska, bo tak brzmiało jej pełne imię, urodziła się 8 czerwca 1951 roku w Krakowie. Była najmłodszym dzieckiem w dużej rodzinie i od początku miała w sobie niezwykłą uważność. Wychowanie w Krakowie – mieście poetów, artystów i kontrastów – odcisnęło na niej trwały ślad. To tam zetknęła się z literaturą, sztuką, teatrem i muzyką, które szybko stały się najważniejszym językiem jej życia.
Kora nie ukrywała, że dzieciństwo było dla niej trudnym czasem. Kora była molestowana, a te doświadczenia wracały później w wielu jej tekstach. Nie bała się mówić o tym publicznie, bo wierzyła, że milczenie odbiera wolność.
W młodości musiała radzić sobie także z brakiem stabilności – dom dziecka, zakonnice z klasztoru prezentek, próby odnalezienia własnego miejsca. To wszystko w niej dojrzewało i później przemieniło się w sztukę, która potrafiła trafiać w samo sedno.
Droga do Maanamu i spotkanie Marka Jackowskiego
Momentem, który odmienił jej życie, było poznanie Marka Jackowskiego, gitarzysty, kompozytora i założyciela zespołu Maanam. Połączyła ich nie tylko muzyka, ale też intensywna relacja, która szybko przerodziła się w małżeństwo. Wspólnie wychowywali dwóch synów – Mateusza i Szymona Jackowskich.
Lata 70. to dla Kory czas dojrzewania scenicznego. Już wtedy było widać, że ma w sobie coś wyjątkowego – magnetyzm, który trudno było zignorować. W 1976 roku związała się z zespołem Maanam, a jej wejście na scenę zmieniło wszystko. Głos, ruch, wyrazistość – Kora stawała się centrum, wokół którego rosła cała energia zespołu.

Wokalistka zespołu Maanam: głos, którego nie dało się podrobić
Opole 1980. Na scenę wychodzi kobieta z krótkimi włosami i spojrzeniem, którego nikt wcześniej nie widział. Śpiewa „Boskie Buenos”. Od tego występu zaczęła się legenda.
Kora jako wokalistka Maanamu potrafiła mieszać surowość rocka z poetycką emocją. Jej głos był ostry, czasem drapieżny, ale zawsze prawdziwy. W latach 80. jej styl łamał wszelkie schematy – publiczność przejmowała od niej elementy stroju i gesty, a młode pokolenie traktowało ją jak symbol wolności.
Przeboje Maanamu tworzą dziś historię polskiej muzyki:
– „Krakowski Spleen” – hymn wrażliwców,
– „Cykady na Cykladach” – wakacyjna ikona,
– „Planety szaleją”,
– „Lucciola”,
– „O! Nie rób tyle hałasu”,
– „Kocham Cię kochanie moje”,
– oraz „Sie ściemnia” – pierwszy polski wideoklip regularnie nadawany przez MTV.
Każdy z tych utworów miał w sobie coś z niej: szczerość, gniew, ironię i czułość.
Artystka i autorka tekstów – jej słowa były jak poezja
Kora była nie tylko wokalistką. Była artystką pełną pasji, autorką tekstów, dla której język był narzędziem opowiadania o emocjach. Jej słowa często przypominały poezję – nieprzypadkowo wydała tomik „Podwójna linia życia”.
Inspiracje czerpała z życia, sztuki i relacji z ludźmi. Interesowała ją prawda – nawet ta bolesna. Dlatego jej teksty tak mocno zapadają w pamięć. Potrafiła napisać jedną linijkę, która brzmiała jak wyraźny manifest.
Współpracowała z różnymi twórcami, interpretowała piosenki Jerzego Wasowskiego i Jeremiego Przybory, sięgała też po twórczość Osieckiej. Niezależnie od materiału zawsze nadawała mu własną barwę.
Kamil Sipowicz – nowy rozdział, spokój i miłość
Po rozstaniu z Markiem Jackowskim ważną postacią w jej życiu stał się Kamil Sipowicz. To on wspierał ją w pracy, w codzienności i w walce z chorobą. Z nim stworzyła dom w Bliżowie – miejsce pełne natury, zwierząt i ciszy, której wcześniej często jej brakowało.
Od pewnego momentu funkcjonowała także pod nazwiskiem Kora Sipowicz – i właśnie tak zapamiętało ją wielu ludzi z ostatnich lat jej życia.

Kora jako piosenkarka – symbol odwagi i wolności
Jako piosenkarka wymykała się kategoriom. Nie była „ładnym głosem” do radia ani klasyczną rockową divą. Była sobą. To brzmiało inaczej i wyglądało inaczej niż wszystko, co wcześniej znano w Polsce.
Jej wizerunek stawał się trendem – krótkie włosy, mocna czerwień ust, geometryczne ubrania. Ale przede wszystkim liczyła się prawda, z jaką wychodziła na scenę. Nie grała roli. Żyła muzyką.
Ostatnie lata i odejście Kory – cisza, która wstrzymała kraj
Kora chorowała długo. Walczyła z nowotworem, ale robiła to z godnością, z którą zawsze mierzyła się ze światem. W lipcu 2018 roku jej stan pogorszył się, a 28 lipca 2018 roku Kora zmarła w wieku 67 lat.
Jej odejście było jednym z tych momentów, które zatrzymują ludzi w bezruchu. Maanam, polska muzyka i tysiące fanów – wszyscy poczuli, że kończy się pewna epoka.
Dziedzictwo Kory i Maanamu – muzyka, która żyje dalej
Dzisiaj do jej nagrań wraca kilka pokoleń. Maanam wciąż brzmi świeżo, mimo że ich największe hity powstały w latach 80. To dowód, że energia Kory przekracza czas. Jej głos pozostaje jednym z najważniejszych w historii polskiego rocka.
Biografie – jak ta autorstwa Katarzyny Kubisiowskiej – przypominają, że Kora była kimś więcej niż piosenkarką. Była zjawiskiem. Kobietą silną, niepokorną, pełną odwagi i światła.






